Intro
Part I
Part II
Keep rolling!
Jak to zwykle bywa, jeżeli coś idzie dobrze to prędzej czy później przestanie. Tak było i tym razem. Na półmetku touru padł mi laptop, w konsekwencji czego nie miałem możliwości informowania Was o naszych losach. Bardzo przepraszamy tych, którzy bezskutecznie oczekiwali na kolejne update’y, mamy nadzieję że przy okazji następnego wyjazdu obędzie się bez takich niespodzianek.

Po moim ostatnim update’cie znaleźliśmy się w Bukareszcie, gdzie zaliczyliśmy kilka naprawdę udanych sesji na tamtejszym streecie i skateparku. Kolejną noc spędziliśmy z Buzau, pojeździliśmy trochę na skateparku, położonym jakieś 50m od naszego hotelu, mała imprezka i poszliśmy spać. Ostatecznym celem naszej podróży była Constancja, położona nad Morzem Czarnym. Podczas naszego 6 dniowego pobytu mieszkaliśmy na tamtejszym, naprawdę dobrym, skateparku. Z uwagi na temperatury przekraczające 30 stopni w cieniu, jeździliśmy jedynie wieczorami, a całe dnie (i noce) spędzaliśmy na plaży w pobliskim kurorcie Mamaia. W sobotę na skateparku obyły się zawody serii WRS. Z Polskiej ekipy wystartował Tomo i Gufi, poszło im bardzo dobrze, oto wyniki:
1.Diego Guilloud – Francja
2.Tomek Przybylik – Polska
3.Samo Bajek – Slovenia
4.Krystian Zarzeczny – Polska
5.Antony Pottier – Belgia
6.Jeremy Kesler – Belgia

Droga powrotna była długa i wyczerpująca. Z Constanscji udaliśmy się busem do Bukraesztu, a stamtąd wyruszyliśmy w całonocną tułaczkę pociągiem do Oradeii gdzie czekała na nas zmotoryzowana ekipa: Michał, Maciek, Pinki. DZIEKI CHŁOPAKI! Cała podróż, znad Morza Czarnego do Katowic zajęła nam ponad 28 godzin. Dotarliśmy cali, prawie zdrowi i zadowoleni.
Na koniec chciałbym podziękować wszystkim uczestnikom WE TOUR 2010 za świetnie spędzony czas i masę zajebistych wspomnień. MAKE SOME NOISE FOR BALOOOOOOO!!!
Big up. Madej.


Rolkowy tour po Rumuni dla wielu osób może brzmieć nieco egzotycznie i dziwnie. Sam udając się na ten wyjazd byłem pełen obaw i nie wiedziałem co mnie tu czeka. Po kilku dniach spędzonych w w kraju hrabiego Drakuli mogę uznać że stereotypy, które utarły się w polskim społeczeństwie odnośnie ludzi oraz poziomu życia w Rumunii nie są prawdą. Przez 8 dni miałem okazję być w małej miejscowości, górskim kurorcie, czy też w samej stolicy – wrażenia jak najbardziej pozytywne. Przed nami wyprawa nad morze, której nie mogę się już doczekać. Autobus w którym spędzamy bardzo dużo naszego czasu jest świetnym miejscem do integracji a „splif breaks”, do których dochodzi częściej niż mam ochotę na papierosa tylko ułatwiają sprawę. Jeżeli chodzi o rolki to poziom jest naprawdę dobry chociaż miejscówki dosyć ciężkie. Początkowo nie dopisywała nam pogoda ale po kilku dniach wszystko się zmieniło. Zajawka wśród rumuńskich organizatorów wzrosła do tego stopnia iż kilka razy zapomnieli oni o rozgrzewce i od razu zaproponowali nam dosyć ciężkie i wymagające spoty. Dla mnie zwykłego chłopaka z Gliwic ten pomysł na jazdę był trudny do ogarnięcia. Inni jednak nie stwarzali i emanowała z nich niesamowita chęć na jazdę pomimo wczesnej godziny, wspomnianego braku rozgrzewki i wielu godzin spędzonych w autobusie. Dodam jeszcze kilka informacji co słychać w Polskim obozie: Bidet doznał kontuzji gdy skakał mega stylowe fakie 720 przez dobre schody nie wiadomo czy uda mu się pojeździć jeszcze na tym tourze, Madej najwięcej nagrywa i zalicza naprawdę udane sesje, Gufi cały czas stara się jeździć na każdym spocie i wychodzi mu to bardzo dobrze, Radzik się obraził, a Tomo dymo ale pomimo tego szukają spotów dla siebie i nagrywają dobre triki . Ja siedzę właśnie u Mili’ego w domu, temperatura wynosi około 40 stopni i wybieramy się na rolki. Mam nadzieję że zaliczymy udaną sesje.

Wczoraj wstaliśmy wcześniej, aby jak najszybciej wsiąść do autobusu i rozpocząć podróż do Brasov z postojem w Targu Mures, gdzie mieliśmy pojeździć. Kiedy dojechaliśmy na miejsce całe, zmęczone dniem poprzednim towarzystwo, jednogłośnie uznało że ma większa ochotę pójść na basen niż na rolki. Po kilku godzinach wypełnionych chilloutem na ręczniku przeplatanym z orzeźwiającymi kąpielami w basenie, poszliśmy zaliczyć łamaną poręcz, na której poszło kilka fajnych tricków. Następnie udaliśmy się na zakupy do supermarketu, aby z pełnym zaopatrzeniem rozpoczęliśmy kilkugodzinny melanż w autobusie.

Do ostatecznego celu naszej podróży, dotarliśmy późnym wieczorem. Brasov to bardzo ładne górskie miasteczko w środkowej Rumunii, w którym udało nam siê znaleźć kilka ciekawych spotów i nagrać kilka klipów.
Teraz jedziemy autokarem do stolicy Rumunii, Bukaresztu, w której czeka na nas mnóstwo spotów i dzisiejszy melanż w jakiejś chacie z basenem – nie możemy się doczekać
W kontakcie!

Yo!
Przez ostatnie kilka dni nie udało mi się dodawać żadnych updatów, co było wynikiem skrajnego braku czasu oraz mojej „jednodniowej grypy”, która dojechała mnie chyba z czystego przemęczenia. Nie będę się zbytnio rozpisywał, bo Balu w „What’s up on tour#2” przekazał wam prawie wszystko. Dodam tylko że ta kopalnia soli naprawdę miażdży, zresztą obadajcie fotki.

Dziś mieliśmy pierwszy cały dzień bez deszczu! Byliśmy na rolkach do 1 w nocy, zaliczyliśmy kilka HC spotów a całą sesyjkę zakończyliśmy mistrzowskim nightsession na idealnych murkach, które są jakieś 100m. Od naszego hostelu. Kilka godzin wcześniej uskuteczniliśmy krótką ucieczkę na rolkach przed kanarami, którzy bardzo ostro chcieli wyegzekwować od nas dokumenty, nie tym razem panowie;) Ogólnie dzień mega na plus. Teraz chillujemy w hostelu aby jutro o 8 rano wyruszyć dalej. W kontakcie!

Yo! Właśnie wstaliśmy o 13:00 w Cluj i musimy się śpieszyć żeby być na czas w Salin. Nie wiem dokładnie, który dzień touru mamy, ale myśle że 4 lub 5, dotychczas byliśmy w Pitest, Valcea, Sibiu, Hundoara and Deva. Jakoś pojutrze jedziemy do Brasov. Ostatnio ciągle pada, ale wszyscy czują się świetnie i imprezują.
Część 2 (pisana następnego dnia):
Yooo właśnie wstaliśmy dzień po Salin, to miejsce jest zajebiste, wielka grota w solnej górze z jeziorkiem i drewnianą architektórą, pfff Turda’s salin jest najczęściej odwiedzanym miejscem w Rumunii. Przepraszam że nie ogarneliśmy tego posta wczoraj ale ciągle musimy się strasznie spieszyć i byliśmy zmuszeni skończyć go dopiero dzisiaj. Jesteśmy teraz w hostelu z belgami i polakami i w ciągu 15 minut idziemy pojeździć na idealnych murkach w centrum a później ruszamy przez całe miasto. Było by fanie jakby nas jeszcze nie znali w miejscu w którym śpimy, ale to już inna historia:)) + powinniśmy być w Bukareszcie na weekend więc sprawdzajćie nasze update’y.
Baloo out.

Na miejscu byliśmy około 2 w nocy, ekipa przywitała nas bardzo ciepło i mimo ogromnego zmęczenia długą podróżą mieliśmy ochotę spędzić kilka godzin chillując ze wszystkimi w naszym „magic garden”. Posiadówka nie trwała jednak przesadnie długo bo chcieliśmy się wyspąć, aby nazajutrz… przywitał nas deszcz. Dramatu nie było bo nasz „magic garden” ma wiatę, a cała rolkowa europa ma sposoby na to jak radzić sobię z nudą
Po kilka godzinach chillu wybraliśmy się na pobliski, niezbyt rewelacyjny skatepark, aby odbyć morderczo męczące session. Po obiedzie i zakupach wróciliśmy na skatepark aby rozegrać małe jam session, w którym do wygrania była torebka jakiejś drogocennej holenderskiej przyprawy. Szczęśliwym zwycieżcą został Antony Pottier.

Kolejnego dnia rano po raz kolejny okazało się że pada. Nie będe się tu rozpisywał, bo tego dnia nic ciekawego się nie działo. Zakupy, chill, grill do rana.

Wassup everybody! Dziś mieliśmy jechać pojeździć do Hunedoara, ale znowu pada. Dzień 3 touru skazał nas na pobyt w hostelu, także to odpowiedni czas na mały update. Stop w Pitesti był dobrym startem touru. Wszyscy dobrze jeździli na lokalnym skateparku, a później poszliśmy na basen. W międzyczasie poszedłem na spot na którym chciałem trochę pojeździć. Następnie uderzliśmy do Valcea, gdzie mieliśmy kolejną sesyjkę na krótkiej poręczy gdzie Kessler wyjechał 450 royale. Wsiedliśmy ponownie do autobusu I po wielu postajach na dżojka w końcu dostarliśmy do Villa Teilor in Sibiu (gdzie teraz właśnie jesteśmy). Wieczorem ekipa z Polski dołączyła do We Tour. Witamy!
Wczoraj padało większą część dnia, więc zrobiliśmy sesyjkę na mini parku zrobionym przez BMXców, który jest jedynym krytym parkiem w całej Rumunii. Baloo postanowił zrobić małe zawody. Pottier miał zajawę I na spokojnie wygrał. Dzięki dla Royale BMX Crew za udostępnienie nam skateparku!
Atmosfera jest zajebista, ponad 30 osób jest ciągle gotowa do: imprezowania, jazdy, picia, pływania I jeszcze raz do impreszy! W ciągu tych 2 tygodni mamy czas na to wszytsko I mam nadzieję ze mamy też wystarczająco kasy:) Jeśli cie nie ma na tourze, możesz nas spotkać w Cluj w najbliższych dniach. Zaczynam teraz robić kolejny krótki edit. Sprawdzajcie nasze codzienne updaty. Peace!
